Nie szukaj sponsora, szukaj partnera

Nie szukaj sponsora, szukaj partnera

Wśród kibiców, a szczególnie zawodników rajdowych od zarania dziejów pojawia się pytanie – czy reklama w sporcie motorowym, na startującej w rajdach samochodowych rajdówce może przynieść efekty w postaci zysku? Raczej nie. Nie ma się co oszukiwać, jeśli nie jesteś zawodnikiem dojeżdżającym w pierwszej trójce Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski lub wygrywającym rundy Rajdowego Pucharu Polski, reklamy na twoim aucie zobaczy trochę kibiców i kilkadziesiąt, przy dobrych wiatrach kilkaset osób na zdjęciach i filmach w internecie. Efekt tego może być mizerniejszy niż reklama na łamach regionalnego serwisu internetowego czy też jakiejś małej gazety, a wydatek na reklamę sporo większy. Ale zadam teraz drugie pytanie: czy współpraca z zawodnikami (którzy tworzą zespół rajdowy) może być efektywna w postaci budowania marki i renomy firmy – a co za tym idzie – tworzenia zysków? Jak najbardziej. Patrząc na rajdy samochodowe okiem sponsora można wszystko skwitować w kilku słowach: nie szukaj sponsora, szukaj partnera.

Jak zapewne wiesz, rajdy samochodowe to niestety nie szachy, w których wystarczy zaopatrzyć się w szachownicę i ileś tam pionków, żeby można było zacząć grać. By móc jeździć, trzeba mocno inwestować, zarówno czas jak i pieniądze. Na samochód, treningi, dojazdy, hotele, wpisowe, ubezpieczenie, opony, paliwo. A jak już szachownica wydachuje, to cały budżet na rok nagle zamienia się w nowe części i budę. Żeby cały ten misterny plan nie zakończył się po kilku latach totalnym bankructwem, kiedy już nawet ukochana się od ciebie odwróciła i zostawiła pomiędzy jedną a drugą rundą (w ogóle zauważyłeś to siedząc w garażu?) potrzebni są ci, którzy w ciebie uwierzą i będą wspierać swoim portfelem. Jest ich mało, są wybredni a przy tym rozumieją swoją głupotę (no bo jak nazwać inaczej wydawanie pieniędzy na rozrywkę innych? 😉 oczywiście żartuję…) i wymagają.

Ten tekst nie powstało po to, aby uprzykrzyć ci życie bądź sprowadzić na ziemię, że partnera znaleźć się nie da. Da się o ile potraktujesz to poważnie i zrozumiesz fakt, że to TY masz dać z siebie więcej, niż on ze swojego portfela. Celowo omijam słowo „sponsor”, ponieważ w obecnych czasach źle się to kojarzy, a po drugie partner (a w konsekwencji – współpraca partnerska) wymaga zaangażowania od obu stron. A więc po kolei.

Nowocień na trasie Rajdu Polski 2013, autorem zdjęcia jest Jakub Borowy

Nowocień na trasie Rajdu Polski 2013, autorem zdjęcia jest Jakub Borowy

Załóżmy, że upatrzyłeś sobie dobrą firmę, z którą wiążesz swoje nadzieje na współpracę. Nazwijmy tę firmę „zakład budowlany”. Po pierwsze, warto zorientować się (i zrobić to dobrze) co to za firma, czym się zajmuje, jaką ma historię. To tak jak spotkanie o pracę – ciężko iść w ciemno na spotkanie, nie wiedząc o firmie zupełnie nic. Po drugie, przygotowujemy ofertę w proporcjach – 30% oferta partnerska w formie tradycyjnej, czyli ładna, graficznie opracowana oferta z opisem załogi, samochodu, kalendarza startów, paroma statystykami, informacjami o mediach i kosztorysem, 70% – prezentacja i streszczenie w kilku zdaniach (żeby nie zanudzić) historii o tym, jakie to zajebiste są rajdy samochodowe. Dosłownie. Dlaczego aż 70%? Bo ofertą papierową partnera nie zarazisz rajdami, a jeśli on sam nie poczuje bakcyla, prędkości, adrenaliny – po jakimś czasie dojdzie do wniosku, że zamiast wydawać kasę na twoje rozrywki mógłby polecieć na jakąś ładną wysepkę w ramach urlopu świątecznego. Do wspomnianej wcześniej oferty papierowej warto dorzucić płytę z paroma filmami, on-boardem, projektem oklejenia i zdjęciami – jeśli już straci czas na otworzenie samej oferty to jest szansa, że zobaczy również płytę.

Na sukces współpracy partnerskiej pod tytułem „zespół rajdowy” musi się składać kilka rzeczy. Produktem, który chcemy sprzedać jest załoga rajdowa. Załoga rajdowa składa się z trzech podproduktów: kierowcy, pilota i samochodu. Samochód jest oklejony, a załoga z dumą prezentuje na swoich kombinezonach (czy też koszulkach, bo wszystko to, co opisuję tyczy się zawodników amatorskich jak i profesjonalnych) logotypy partnera. Pamiętaj o tym, żeby w ofercie papierowej przedstawić projekt oklejenia z logotypami partnera – to otworzy mu jeszcze bardziej oczy a przy okazji pozwoli zrozumieć, że traktujesz go (a raczej jego portfel) poważnie i z szacunkiem. To nie musi być projekt oklejenia robiony u grafika za pokaźną sumkę – taki projekt zrobi się gdy partner już będzie potwierdzał swoją współpracę.

Wracamy do naszego spotkania z partnerem. Kiedy już zaprezentowałeś mu załogę i samochód oraz we wszelkich możliwych superlatywach opisałeś rajdy samochodowe, powiedziałeś o Kubicy i Hołowczycu, przyszedł czas na konkrety. Partner oczekuje wtedy z reguły reklamy na samochodzie, którą dasz mu podczas rajdu. I tak jak wspomniałem we wstępie, taka reklama niewiele da, a partner, bo to człowiek niegłupi, szybko to pojmie i przekalkuluje, że firma działająca na rynku w okolicy Lublina nie będzie zainteresowana reklamą na Rajdzie Rzeszowskim. Dlatego zanim zacznie cokolwiek kalkulować musisz przedstawić całą ofertę jako PARTNER a nie jako żebrak na kolanach przed sponsorem. Co możesz zaoferować od siebie prócz reklamy na samochodzie?

Bardzo wiele! Po pierwsze, jesteś, wraz ze swoim pilotem zespołem rajdowym. Pokaż partnerowi, że może się chwalić współpracą z tobą. Zadbaj o to, aby po każdych zawodach dostał z nich materiał, a najlepiej – gdy osiągniesz sukces – postaraj się o plakat, który mógłby powiesić sobie na ścianie, pokazując nowym partnerom biznesowym czy swojej ulubionej sekretarce. Koniecznie z dużym napisem o wspólnym sukcesie. Po drugie, jako partner, ty i twój wizerunek jesteście na każde zawołanie firmy. Jeśli firma ma 10-lecie – podstawiasz samochód, pokazując go znajomym szefa i pracownikom. Zakład budowlany organizuje dni otwarte? Nie ma problemu, twoja rajdówka wraz z trzema hostessami i załogą stoi już przed drzwiami głównymi, a cała załoga chętna do współpracy rozdaje gadżety firmowe oraz organizuje konkursy typu przykręcanie koła czy wsiadanie i zapinanie się w pasy szelkowe na czas. Szef robi imprezę integracyjną? Na placu przed zakładem budowlanym jest sporo miejsca, aby ułożyć choćby ósemkę i zorganizować mini co-drive dla pracowników firmy, z pokazem filmów rajdowych przy wódeczce.

Na pierwszy rzut oka można było stwierdzić, że oba pytania użyte we wstępie są w zasadzie jednakowe i dotyczą tego samego. Różnica jest jednak całkiem spora, a efekt zależy w 100% od twojego podejścia. Dopóki ty nie zrozumiesz, że nawet w sporcie amatorskim możesz robić to profesjonalnie, twój portfel będzie cierpiał a fundusze (o ile nie masz tzw. złotego kurka odkręconego do granic możliwości) w końcu się skończą. Pokaż, że sport jest dla ciebie wszystkim, rób to profesjonalnie i z szacunkiem do partnerów a masz szanse na wybicie się. I pamiętaj: jesteś zwycięzcą!

Wiem, z tym filmem trochę przesadziłem. 🙂 Może nie jestem nikim, kto mógłby udzielać rady, jednak jeśli potrzebujesz jakiejś pomocy lub masz wątpliwości jak rozegrać rozmowy o partnerstwie – możesz śmiało pytać w komentarzach lub podesłać pytania na maila (w zakładce kontakt). Nie jest to żadna instrukcja, dzięki której zdobędziesz partnera – to tylko podpowiedź co robić, aby szanse się zwiększyły. A na koniec, wyszukane w necie – jak rozpoznać maniaka rajdów samochodowych? 🙂

1. Kiedy coś odpada z auta, zastanawiasz się, jak bardzo odelżyło to samochód
2. Olej zmieniasz co tydzień
3. Kiedy ktoś jedzie z tobą pierwszy raz, wydaje z siebie dziwne dźwięki podczas pokonywania zakrętów
4. Kiedy ktoś najeżdża ci na tylny zderzak w jeździe codziennej, czujesz się w obowiązku pokazać mu, jak szybko można przejechać następny zakręt
5. Szukasz idealnego toru jazdy wózkiem na zakupy w supermarkecie
6. Kupujesz rajdówkę zanim kupisz dom/mieszkanie
7. Kupujesz rajdówkę zanim kupisz meble do nowego domu/mieszkania
8. Szukasz auta do holowania lawety z rajdówką a nadal nie kupiłeś mebli
9. Majątek rodziny przeliczasz na liczbę opon, które można by za niego kupić
10. Wiesz, że wizyta u dobrego dentysty to jeden Markgum
11. Siedzisz w aucie, wydajesz dźwięki silnika i udajesz, że jedziesz, chociaż dopiero czekasz, aż silnik wróci od Goduli
12. Masz tyle części zamiennych, że możesz złożyć z nich przynajmniej jeszcze jedno auto
13. Na gwiazdkę chciałbyś dostać B12 Bilsteina albo 275 Świątka, a twoja rodzina wie, o co ci chodzi
14. Ludzie poznają cię po twoich dzwonach ("Acha, to ty rozwaliłeś zawieszenie na Wałach Chrobrego?")
15. Na pierwszej randce, pytasz się, czy będzie twoim pilotem
16. Ludzie nie poznają cię bez kasku na głowie
17. Ślub planujesz z uwzględnieniem kalendarza PZM
18. Rodzina przenosi tapczan do garażu, bo chce trochę z tobą pobyć
19. Głośno narzekasz, kiedy w jeździe codziennej auto przed tobą pokonuje zakręt złym torem, zmuszając cię do zwolnienia
20. Kiedy sąsiad prosi cię o pożyczenie oleju, pytasz się: "Castrol czy Elf?" na co on odpowiada: "Chodzi mi o jadalny..."
21. Kiedy znajomy pyta cię o jakiś dobry warsztat samochodowy, wysyłasz go do Chojnackiego
22. Uwielbiasz jeździć w deszczu, po śniegu i szutrze, suchy asfalt cię nudzi
23. Na pytanie "Co jest największym zagrożeniem dla rasy ludzkiej?" odpowiadasz "Podsterowność"
24. Ciągle chcesz coś zmieniać w swoim aucie, żeby hamowało mocniej, skręcało lepiej, przyspieszało szybciej
25. Uważasz, ze ABS i kontrola trakcji są dla ludzi opóźnionych w rozwoju
26. Ludzie z hamowni poznają twój głos przez telefon i witają cię po imieniu
27. W jeździe codziennej zdarza ci się czasem ciąć zakręty po poboczu
28. Sklep z oponami odmawia uznania gwarancji na bieżnik każdej opony, do której choćby się zbliżyłeś
29. Kiedy przyjeżdżasz na przegląd i mechanik podnosi maskę, wymyka mu się dość głośne "Chryste panie..."
30. Przy zakupie nowego auta, pytasz się, czy zamiast klimatyzacji i podgrzewanych foteli jest dostępna opcja "klatka bezpieczeństwa zgodna z załącznikiem J
31. Kiedy tylko widzisz jakiś pusty plac, zaczynasz w myślach układać na nim słupki
32. Dziwisz się, że na konkursach matematycznych nie ma zadania z treścią dotyczącego dobrania przełożeń skrzyni biegów na Rajd Brodnicki
33. Kiedy ktoś pyta cię, gdzie się uczyłeś, odpowiadasz: "Tor Kielce"
34. Trwałość opon liczysz nie w kilometrach, a w przejechanych imprezach
35. Ciągle dochodzisz do odcięcia na tej krótkiej prostej w drodze do pracy: dwójka jest trochę za krótka, ale chyba nie warto na te dwie sekundy wrzucać trójki
36. Kiedy wchodzisz do jakiegoś sklepu w okolicy, z miejsca wita cię krzyk: "Nie, nie chcemy umieścić reklamy na aucie!"
37. Kiedy gdzieś widzisz choćby dwa słupki, w twojej głowie rozlega się głos: "Slalom, dowolny"
38. Kiedy chcesz ze swoją drugą połową wyjechać na wakacje, pyta cię: "A co, jest tam jakiś rajd?"

Share this post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.