Pocztówka z Arłamowa

Pocztówka z Arłamowa

Kiedy dowiedzieliśmy się o planach Kajta na starty w Mistrzostwach Europy od razu wśród kibiców rozpoczęły się domysły jak rozegra się walka na pierwszej rundzie Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. A było to o tyle trudne, że niestety w naszym krajowym środowisku nikomu nie spieszy się z publikacją swoich planów, więc domysłom nie było końca. Rajd zakończony, co daje nam już prowizoryczny pogląd na sytuację.

W zasadzie do końca nie wiadomo było czy Kajetan nie zdecyduje się jednak po raz piąty zdominować odcinki specjalne na naszym podwórku. Na szczęście (chyba dla wszystkich, choć oczywiście miło byłoby go oglądać znów w RSMP) tak się nie stało. Czekało nas zatem sporo niewiadomych, a jeszcze większego smaczku dodawał fakt, że rywalizacja miała rozegrać się na nowych odcinkach specjalnych nowego dla wszystkich rajdu. Chodzi tu o Rajd Arłamów, który jeszcze we wrześniu, podczas Rajdu Polski, był nieoficjalnym kandydatem do kalendarza Mistrzostw Europy. – Pojawił się pomysł taki, aby zrobić rajd, który byłby rajdem zimowym – w takiej części Polski, w której jest duże prawdopodobieństwo śniegu. I wtedy ma mniejsze znaczenie asfalt czy szuter, ponieważ będzie ten śnieg. I to zainteresowało Eurosport – powiedział mi wtedy w biurze prasowym Rajdu Polski pan Andrzej Witkowski, prezes Polskiego Związku Motorowego. Rozmowę możecie posłuchać poniżej:

Szczerze mówiąc już wtedy byłem mocno sceptycznie nastawiony do tego pomysłu. Moim wątpliwościom pomógł także pewien fakt, kiedy w „przerwie na papieroska” w Hotelu Gołębiewskim wywiązała się mała rozmowa pomiędzy mną a jedną z czołowych postaci w Eurosport Events. Bardzo mocno podkreślił fakt, że nie widzi dwóch rund najważniejszych, światowych cyklów w jednym roku w Polsce. Trudno, pomyślałem, i szukając powodów tej decyzji… poszliśmy dalej brodzić w błocie parku serwisowego. 😉

Wróćmy jednak do naszego Rajdu Arłamów. Dodam tylko, że cała moja opinia jest subiektywna, a ja sam nie byłem nawet na rajdzie. Wypytywany przez wiele osób o powody powiem tylko, że nie żałuję. W mistrzostwach sklasyfikowano 16 samochodów, w pucharze 18. To tragiczne liczby, ale wcale nie są dla mnie zaskoczeniem. Podam tutaj przykład – na rajd zimowy potrzeba przebudować samochód, kupić opony. W przypadku, gdy w kraju organizuje się 3 lub 4 takie imprezy, jest to opłacalne bo zawodnik wie, że pieniądze wrócą się mu w kilometrach. A jak jest u nas, chyba sami dobrze wiecie. W przypadku jednej rundy zimowej, której lista zgłoszeń zamykana jest dwa tygodnie przed samym rajdem, no nijak nie idzie przewidzieć, czy rajd będzie faktycznie zimowy czy nie. A kup tu w ciemno dwa komplety kolców, zawias i licz na szczęście – albo co gorsza, zaopatrz się w dwa komplety medii i zostaw zawias asfaltowy – rezygnując przed startem gdyby jednak biały puch spadł z nieba. No nie da się. I dlatego stać na to tylko nielicznych albo tych, którym na sezonie nie zależy i dla frajdy wydadzą więcej pieniędzy na pierwszą rundę.

Podobno również widać było pustki na odcinkach, jeśli chodzi o kibiców. Nie wnikam w promocję rajdu wśród miejscowych, natomiast sam po swoim przykładzie wiem, że nie do końca chciało mi się ruszyć d..ę żeby marznąć tam, w dodatku, że rajd rozgrywany był w terminie czwartek-piątek-sobota. Co nie zmienia faktu, że emocji nie brakowało. A apropo tego…

Kilka słów o zawodnikach

G. GrzybTo lecimy od początku. Grzegorz Grzyb, formalny zwycięzca rajdu. Toczył piękną walkę z Łukaszem Habajem, o którym więcej niżej. Grzyb to kierowca, który od dłuższego czasu nie może zabłysnąć na naszym podwórku, a choć jest kierowcą, wokół którego panuje aura co najmniej kontrowersyjna (działki i te sprawy) prędkości na pewno nie można mu ująć. Rozmawiałem z paroma osobami, którzy (w mojej opinii) wiedzą co mówią, a mówili, że „szedł” bardzo grubo. Co zresztą widać po czasach. Poza tym Skoda zostawiła za sobą trzy auta turbodoładowane (dzięki Daniel za zwrócenie uwagi, mój błąd! 🙂 )

1796866_766545710023776_1773451062_oŁukasz Habaj (+7,6s), dla wielu nieformalny zwycięzca rajdu. Tak jak kiedyś określano Kramara mianem „latającego z lancerami”, tak teraz można określić Habaja jako „latającego z R5-tkami”. Zdecydowanie widać, że przesympatyczny zawodnik nabrał niesamowitego tempa i liczę, że potwierdzi to również na kolejnych rundach, bo reszta z pewnością będzie tylko szybsza. Wielu kibiców oburzyło się w końcówce rajdu na odwołanie ostatniego odcinka specjalnego, przyznam się, że i mi do głowy przyszły różne domysły. Uważam jednak, że najlepiej podsumował to sam Łukasz swoją wypowiedzią – Gdyby nie odwołane oesy to ciężko byłoby utrzymać drugą lokatę, ale drugi przejazd odcinka Pruchnik byłby oesem przeprawowym, ponieważ próba ta już za pierwszym razem mało przypominała odcinek specjalny z którymi do tej pory mieliśmy do czynienia.

10007352_766540190024328_1660884877_oSiemanko, czyli Wojciech Chuchała (+7,9s). Całkowita zmiana… wszystkiego. Samochód – z imprezy na fiestę. Pilot – Sebastian Rozwadowski. Zespół – C-Rally. Na początku rajdu twardo mówił, że będzie to jedyny w sezonie rajd treningowy. I trzymał się tego planu, na mecie delikatnie nieskromnie mówiąc, że rajd na pewno dało się pojechać trzy dziesiąte szybciej jak i również siedem sekund szybciej. Dało się pojechać znacznie szybciej, niż te siedem sekund. Osobiście w to wierzę i z zaciekawieniem odliczam dni do Świdnickiego.

Maciej Oleksowicz (+28,8s) to zawodnik, którego darzę wielką sympatią. Liczyłem na to, że po przesiadce do R5 w końcu zacznie pokazywać na co go stać. I udało się! Pilotowany przez Michała Kuśnierza kierowca mimo przygód na trasie, które kosztowały go trochę czasu, ukończył rajd na czwartym miejscu, wygrywając o ponad dziesięć sekund etap drugi. Poniżej on-board tej załogi z (według wielu zawodników) najtrudniejszego odcinka specjalnego ostatnich lat:

T. KucharTomasz Kuchar (+32,9s), któremu chyba najtrudniej było pogodzić się z wolnym przejazdem przedostatniego odcinka i odwołaniem ostatniej próby. Kuchar naciskał Oleksowicza i miał chrapkę na czwarte miejsce w rajdzie, do którego zabrakło mu 4,1s. Prywatnie nie wiem czy byłoby to możliwe – w etapie drugim wygrał z Oleksowiczem tylko dwa (na sześć rozegranych) odcinków, Leszczawkę 1 o 0,2s i Birczę 1 o 1,0s.

T. KasperczykMiejsce szóste to dla mnie drugi po Habaju zawodnik rajdu, Tomasz Kasperczyk (+3:07,0s). Trzeci w ubiegłym sezonie (klasa 6) reprezentant Tiger Rally Team wsiadł do Forda Fiesty R5 obsługiwanego, podobnie jak w przypadku Chuchały, przez C-Rally. Widać było poprawianie tempa z odcinka na odcinek, a rozsądna jazda pozwoliła na doskonałe miejsce w debiucie. Ale już więcej nie chwalę, bo przesadzę. 🙂 Kolejny rajd wkrótce.

1957738_766543736690640_593215895_oDominykas Butvilas (+4:17,9s), czyli litewski rycerz w polskiej zbroi japońskiej marki Subaru. Debiut na asfaltach, po prawej stronie angielski opis dyktowany przez dotychczasowego „umysłowego” Wojtka Chuchały, Kamila Hellera. Miałem przyjemność być na testach tej załogi tuż przed rajdem, na których swoją radą wspierał ich Włoch Luca Rossetti, trzykrotny Mistrz Europy. I jeśli mam być szczery, moje uczucia były mieszane. Na szczęście w takich sytuacjach bardzo lubię się mylić, bo załoga wywarła na mnie pozytywne wrażenie. Trzy razy czwarte wyniki na odcinkach Przemyśl 2, Leszczawka 2 i Leszczawka 3 oraz drugi czas na Hucisko 1 pozwoliły na siódme miejsce w rajdzie. Pewnie byłoby lepiej gdyby nie kapeć złapany na ostatnim rozegranym odcinku specjalnym – ale to już ryzyko rajdowania.

Na tym kończę dokładny opis zawodników. Wspomnieć muszę jeszcze o Maćku Rzeźniku, któremu poszło zdecydowanie nie po myśli. Wypowiadał się przed rajdem o odcinku Jodłówka jako o jednym z najtrudniejszych, jakie jechał – no i wykrakał sobie trochę chłop. Zbyt mocne przycięcie jednego z zakrętów poskutkowało rowem i powrotem dopiero w systemie Rally2. W etapie 2 zajmuje szóste miejsce. Tomasz Czopik nie popisał się zbyt dobrym tempem, ale czego więcej można oczekiwać od profesora, który wsiadł po raz pierwszy w to auto i testował w zasadzie tylko na suchym. Myślę, że dopiero na Świdnickim pokaże młodym jak się jeździ.

Po pierwszej rundzie w klasyfikacji generalnej RSMP prowadzi Grzegorz Grzyb (38 punktów), za nim jest Wojciech Chuchała (32), Łukasz Habaj (30), Maciej Oleksowicz (29), piątkę zamyka Tomasz Kuchar (24). Szósty jest Tomasz Kasperczyk (13), siódmy Dominykas Butvilas (9), ósmy Grzegorz Dul (7), dziewiąty Tomasz Czopik (5) a dziesiąty Maciej Rzeźnik (5).

A co w Pucharze? A w RPP zacięta walka pomiędzy Hubertem Paliderem a Tomaszem Hupało. Zwycięsko wyszedł z niej pierwszy zawodnik. Reprezentant Automobilklubu Rzeszowskiego w końcu może argumentować swoje wysokie tempo wygraną w RPP, co bardzo mnie cieszy. Trzecie miejsce zajął Radek Pogan, a dobrym tempem popisywali się też Rafał Kręcioch, Damian Wawrzyczek czy Michał Bachula. Więcej o rywalizacji w Rajdowym Pucharze Polski przeczytacie tutaj.

Kończąc rajd oceniam pozytywnie, choć uważam, że powinien być rozgrywany pod koniec marca lub nawet w kwietniu, aby zmniejszyć ryzyko pseudo-zimowej edycji. Już wkrótce stały punkt w kalendarzu, czyli stary dobry Elmot (przepraszam, Świdnicki!). Mam nadzieję, że podobała się Wam ta krótka notka, jeśli macie ochotę – zapraszam do komentowania. Za udostępnienie zdjęć dziękuję Arkadiuszowi Barowi – warto polubić jego fan page Arkadiusz Bar Photography.

Share this post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.