Makowski finał WOŚP przeszedł do historii

Makowski finał WOŚP przeszedł do historii

Dwa dni koncertów, osiem zespołów, światełko do nieba, impreza współtowarzysząca na torze gokartowym i ponad 12 tysięcy złotych, które trafiły do puszek Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – tak najkrócej można opisać 6. edycję makowskiego finału, który rozegrał się w miniony weekend. A kwota ta ciągle rośnie – do środy trwają nasze aukcje internetowe, z których cały dochód również zostanie przeznaczony na zakup specjalistycznego sprzętu dla dziecięcej medycyny ratunkowej i godnej opieki medycznej seniorów.

– Dziękuję wszystkim za szósty, wspólny, makowski finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Dzięki tegorocznej sumie nasza łączna kwota z ostatnich sześciu lat dobiła już prawie do 80 tysięcy złotych. To wielki sukces, który wynagradza trud i czas poświęcony na organizację. Dziękuję osobom z Domu Kultury w Makowie Podhalańskim, a szczególnie panu Zbyszkowi Kowalskiemu – współorganizował on ze mną orkiestrę od samego początku i z całą pewnością stwierdzam, że gdyby nie on, wszystkie finały nie wypadłyby tak dobrze. Dziękuję również panu burmistrzowi Pawłowi Sali za wsparcie i możliwość organizowania imprez, a także wolontariuszom na których pogoda nie robiła większego wrażenia, zespołom, które dały z siebie wszystko, Pawłowi Woźniakowi za dołączenie ROCKOWEJ WIRÓWKI do finału, panu Bogdanowi Marszałkowi, który wraz ze swoją firmą nagłośnił nam imprezę. Wielkie dzięki także dla mojej rodziny, którzy wytrzymują ze mną, a w dodatku jeszcze pomagają. Dziękuję tegorocznym sponsorom: stacji paliw Szwagier II w Makowie Podhalańskim, restauracji Milano oraz Litdrew.pl – studio zdrowego snu i sklepu z meblami z drewna litego w Wadowicach i Makowie Podhalańskim. Wielkie wyrazy podziękowania kieruję również do firm i osób, dzięki którym mogliśmy organizować poprzednie finały. Niestety, wygląda na to, że był to ostatni finał organizowany przeze mnie – składa się na to wiele przyczyn, o których powiedziałem niezbyt licznej publiczności, która zaszczyciła nas swoją obecnością w niedzielę. Choć rzadko się poddaję, z bólem serca muszę zrezygnować z dalszej organizacji. Mam nadzieję, że otworzy to drzwi do organizacji imprezy wszystkim, którzy narzekają, że ich nie ma, a gdy już jakieś są organizowane… wolą siedzieć w domu i mówić jak to im źle. Obiecuję, że przyjdę na wasze imprezy i będę bił brawo. Zakończę anegdotą, która idealnie oddaje sytuację: „Pewnego dnia święty Piotr przyszedł na inspekcję do piekła. W ogromnej hali ujrzał szeregi wielkich kotłów, przy których stały diabły i widłami wpychały do środka próbujące się wydostać potępione dusze. I nagle ujrzał kocioł nie pilnowany przez żadnego demona. – Jeszcze pusty? – spytał Lucyfera. – Nie – odparł książę piekieł. – To kocioł przeznaczony dla Polaków. Oni są swymi najlepszymi strażnikami. Gdy któremuś uda się choć nosa wychylić, inni ściągają go w dół…”.

Makowski sztab dziękuje wszystkim osobom związanym w ostatnich latach z organizacją imprez. Dziękujemy także właścicielowi toru Racing Kart w Sulechowie k. Krakowa, firmie IN SPE sp. z o.o. za możliwość kwestowania i zorganizowania satelickiego finału na ich obiekcie. Jeśli chcesz wypowiedzieć się na temat ostatniego finału (bądź poprzednich), zapraszam do pisania na www.facebook.com/makowpodhalanski.

Share this post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.